Mońki, czyli szybki przepis na miasto

/front Urzędu Miasta (będącego jednocześnie Starostwem Powiatowym) w Mońkach

    Noc. Chwilę przed północą. Jesteśmy w Mońkach. Podlaskie. Gdzieś pomiędzy Białymstokiem, Mazurami a Suwałkami. W Mońkach nie ma żadnych atrakcji. Kiedy zatrzymujemy się na dłużej pod pomnikiem ofiar drugiej wojny światowej zdziwieni miejscowi dopytują czego szukamy. Niczego nie szukamy. Przyjechaliśmy zobaczyć Mońki! Niemożliwe, przecież nikt nie przyjeżdża oglądać Moniek!
    Pierwszy raz zobaczyłem je kiedy miałem 10, może 12 lat, na mapie wyciągniętej z szuflady dziadka. Mapa była stara. Z lat 50. Mońki były podkreślone na zielono, co według legendy oznaczało, że były siedzibą powiatu. Ale Mońki były wsią! Sprawdzałem to kilka razy, bo w głowie nie mogło mi się pomieścić żeby wieś była siedzibą powiatu! A jednak. Po prostu w okolicy nie było żadnego miasta, które mogłoby spełniać tę funkcję.

    Oczywiście wieś szybko przestała być wsią i szybko zaczęła się rozbudowywać. Po peerelowsku. Powstały osiedla bloków wielorodzinnych, liceum, duża mleczarnia, zakłady przemysłowe, infrastruktura publiczna. Dzisiaj Mońki liczą ponad 10 tysięcy mieszkańców (z 212 w 1921 roku).

    Niby żadna wyjątkowa historia. Dokładnie na tej samej zasadzie w tym samym czasie rozwinął się Rzeszów, który w latach 40. został stolicą województwa (wówczas niewiele ponad 20 tys, dzisiaj 180 tys mieszkańców), dokładnie tak samo było w XIX wiecznej Galicji – za przykład niech służy Kolbuszowa, która stolicą powiatu została w latach 60. XIX wieku. Podobnie było w tym samym czasie z Budapesztem, który po podziale kraju na Austro-Węgry został drugą stolicą (największy boom budowlany i najpiękniejsze kamienice to właśnie ten czas!). Przykłady z pewnością można by mnożyć.

    Mieszkańców Moniek i Kolbuszowej łączy pewnie jeszcze niejedno. Choćby liczna emigracja i niełatwe stosunki z sąsiadami. Produkty uboczne szybkiego rozwoju?
 
[Dawid]