o podróżowaniu żółtymi drogami

/dwór w Dawidach, zdjęcie niemoje, znalezione na wikipedii

   W ostatnim czasie trochę jeździłem po Polsce. Żółtymi drogami. Albo białymi! Zawsze lubiłem lokalne drogi! Są znacznie wolniejsze, najczęściej znacznie bardziej dziurawe, ale bezapelacyjnie potrafią zaprowadzić do magicznych miejsc. Kilka takich ostatnio udało mi się znaleźć.
   W Świętokrzyskiem w końcu udało się dotrzeć do Wiślicy, przepłynąć promem Wisłę, za Wisłą biała droga zaprowadziła nas do Zalipia - najpiękniej wymalowanej miejscowości w Polsce!

   Ale bezapelacyjnym numerem jeden ostatniego czasu są Dawidy. Miejscowości wcale nie było nawet na mapie. Leży w zachodniej części Warmińsko-Mazurskiego, przy żółtej (wojewódzkiej) pięćset piątce. Nie mam pojęcia ilu ma mieszkańców, ale nam przejechanie jej zajęło raptem kilkadziesiąt sekund. W ostatniej chwili spostrzegłem zostający w tyle pałacyk ukryty wśród drzew. Okazało się, że to XVII-wieczny holenderski barok, miejsce w którym bywał cesarz Wilhelm II, dzisiaj genialny hotel urządzony na prawdę w historycznym, nieudawanym stylu. Ceny zdecydowanie dla Niemców, ale po dokładnym przeszukaniu promocyjnych ofert, przy rezerwacji z dużym wyprzedzeniem można znaleźć coś akceptowalnie znośnego. Już wiem, że tam wrócę! I wiem też, że nawet jeśli "nie ma ekspresów przy żółtych drogach" to na prawdę warto nimi jeździć!

[Dawid]