Dwa polskie kościoły w Londynie.

/jedna z tablic na cmentarzu przy kościele polskim pw. św. Andrzeja Boboli w Londynie
Londyn, 21 czerwca 2015

   Przy kościele polskim w dzielnicy Hammersmith w Londynie jest malutki cmentarz. Niezwykle patriotyczne miejsce. Sporo tu żołnierzy od Andersa, akowców, powstańców warszawskich... Mnóstwo tu kresowiaków - są Wilniucy, są ci z kresów południowo-wschodnich, są Wołyniacy, są polscy Tatarzy, są Polacy urodzeni w Smoleńsku, a nawet Gruzji. W kościele przy cmentarzu pięć lat temu żegnano żonę Władysława Andersa. Znajdziemy w nim niejedną tablicę pamiątkową.
   Ale wcale nie taki jest współczesny Kościół polski w Londynie. Nie jest Kościołem patriotycznym, kresowym, Kościołem emigrantów andersowskich, nie jest Kościołem ludzi z pokolenia II wojny światowej. Byliśmy dzisiaj na mszy w kościele polskim na Ealingu. Podczas mszy chrzczono, aż sześcioro dzieci (próbuję sobie przypomnieć i nie pamiętam kiedy w mojej parafii chrzczono aż sześcioro dzieci na raz!). Ponieważ w Anglii dzisiaj obchodzony jest dzień ojca, po chrzcie ksiądz poprosił żeby ojcowie wzięli swoje pociechy na ręce i pokazali je całemu Kościołowi. Rozległy się brawa, dzieci na chwilę ucichły, żeby za chwilę znów chóralnie zapłakać. Dołączyły do nich płacze innych maluchów, których rodzice zabrali ze sobą na mszę. Rozglądnąłem się w około. Starych ludzi prawie nie było, młodych było całe mnóstwo. Właśnie taki jest - pomyślałem - dzisiejszy Kościół polski w Londynie.