sanatoryjny autostop

Busko Zdrój, wtorek 9 czerwca 2015,

   Od jakiej trasy zaczyna się podróż? Czy 200 km to już rzecz warta wpisu? Podróży chyba nie warunkują przebyte odległości a sam fakt bycia w drodze i poznawania. Nawet jeśli to tylko 500 metrów.
   We wtorek zawiozłem Babcię do sanatorium. W sanatorium byłem pierwszy raz w życiu. Niezwykłe doświadczenie! Sanatorium to - to zdumiało mnie od razu - potężny kompleks budynków, parków, sklepów, sklepików, kiosków, lodziarni, butików i małej gastronomii. Sanatorium to - to zdumiało mnie później - zamknięty świat w którym wszystko jest znacznie droższe niż na zewnątrz i całkiem inne niż na zewnątrz.
   W takim świecie zamknęli mi Babcię na trzy tygodnie. 21 dni! W pokoju trzyosobowym. | Taki pokój to trochę jak podróżowanie autostopem, tyle że znacznie bardziej. Kiedy zatrzymujesz samochód nigdy nie wiesz z kim przyjdzie Ci spędzić najbliższe minuty i kilometry. Kiedy meldujesz się w sanatorium nigdy nie wiesz kogo Los, albo pani z recepcji, rzuci do twojego pokoju. Tyle tylko, że z auta możesz wyjść niemal w każdej chwili, z trzyosobowego pokoju w sanatorium - po 21 dniach. I druga różnica - stopem podróżują najczęściej młodzi, tolerancyjni i ugodowi. W trzyosobowym pokoju w sanatorium przez 21 dni mieszkają ze sobą ludzie, którzy swoich nawyków już na pewno nie zmienią i tacy, którym nawyki innych mogą przeszkadzać znacznie bardziej niż przeszkadzałyby młodym.
   Ja z sanatorium uciekłem po dwóch godzinach. Babcia będzie musiała męczyć się odpoczywaniem tam przez trzy tygodnie. Strasznie mi jej żal!