Gdzie zaczynają się Bałkany?

/zdjęcie: okolice bramy schei widziane do strony dzielnicy rumuńskiej

   W Braszowie (południowo – wschodni Siedmiogród) jest brama oddzielająca niemiecką część miasta od rumuńskiej. Dzielnica niemiecka jest poukładana, równa, systematyczna, zabudowa dzielnicy rumuńskiej jest chaotyczna, nieplanowana, spontaniczna. Czasem przeczytać można, że ta brama to granica między Europą Zachodnią a Bałkanami. Ale taka mieszanka kultury zachodniej i Bałkanów widoczna jest w całym Siedmiogrodzie.
    Wyjeżdżamy z Braszowa i dla zyskania na czasie wybieramy lokalną drogę zamiast krajowej. Droga okazuje się iście bałkańska – asfalt co prawda jest, ale znacznie lepiej jechać żwirowym poboczem. Mijają nas raz tiry jadące do lokalnej cementowi, raz wozy na których podróżują rodziny cygańskie (również te małe – mąż powozi, żona rozmawia przez komórkę, dziecko w wózku śpi z tyłu na wozie). Ale co i raz kiedy wjedziemy do miasteczka droga przybiera standardy europejskie i aż do znaku kończącego miejscowość nie ma w niej żadnej dziury. Miasteczka też swoją zabudową bardziej przypominają Niemcy niż Bałkany.

    Pikanterii krajobrazowi nie tylko tej części, ale całej Rumunii dodają dodatkowo osiedla cygańskie. Odnieśliśmy wrażenie że więcej ich na wsiach niż w miastach, choć i tam się zdarzają (przybyli ponoć kiedy wiejskie kołchozy się ich pozbywały). Z czego żyją? Ilu z nich ma normalną pełnoetatową pracę? I jedno i drugie trudno ustalić. Kiedy nadgonią zapóźnienie względem reszty społeczeństwa? Czy kiedykolwiek? Zanim przyjdzie komukolwiek do głowy ich oceniać warto znać, że przed wieki cyganie byli w Rumunii niewolnikami. Niewolnictwo zniesiono w tym kraju oficjalnie dopiero w połowie XIX wieku.